Usłyszałam ją setki razy w procesach z kobietami takimi jak Ty — i prawie zawsze w tych samych słowach.
Może pamiętasz dokładnie to zdanie: „Ty sobie nie dasz rady, ty beze mnie umrzesz.” Albo ciszę, kiedy potrzebowałaś przytulenia, a nikt nie podszedł.
Twoja mama mogła być „zimna”, „nieobecna kompletnie”, „surowa, apodyktyczna”. Mogła być świetną gospodynią, kobietą z ogromem wiedzy — a Ty i tak wiedziałaś, że nigdy nie będziesz „taka jak ona”.
Może czułaś, że jesteś widziana tylko wtedy, gdy pomagasz. Gdy wyręczasz. Gdy pracujesz. A jak nie pracowałaś — było źle.
Może Twój brat był faworyzowany, „bo chłopak”. On, co by nie zrobił, było dobrze. Ty, co by nie zrobiła, było źle. Czułaś się czarną owcą we własnej rodzinie.
Może w pewnym momencie przejęłaś rolę mamy. Chroniłaś ją. Uczyłaś się nie dla siebie, tylko żeby jej pomóc w domu. Stałaś się dorosła, zanim zdążyłaś być dziewczynką.
To nie są przypuszczenia. To słowa kobiet, z którymi pracowałam — być może bardzo podobne do Twoich własnych.
Te wzorce nie zniknęły z wiekiem. One po prostu zmieniły formę — i dziś wpływają na Twoje związki, pracę i to, jak traktujesz samą siebie.